Potrzebuję ciepła,
wkoło zawiało chłodem.
Nie mam się gdzie ogrzać.
Śnieg za oknem.
Chcę znów zwyczajnego ognia,
rozpalającego gasnący żar istnienia,
którego pokłady gdzieś głęboko trzymam
Nie chcę by zgasł, nie chcę z przerażeniem stwierdzić , że nic już we mnie nie ma.
Potrzebuję ciepła,
dotyku ciepłej skóry,
pocałunku gorących ust,
rozgrzewających pieszczot
i gorącego wina miłości, który zawróci mi w głowie.
Pragnę ciepła .