Siedzę jest trzecia czterdzieści, w nocy.
Trzecia czterdzieści pełna samotności.
I pięknej muzyki co duszę wypełnia.
Dobrze że ją mam ,bo czuję się piękna.
Mogąc słuchać dźwięków których sens rozumiem, które czuję w duszy, pojmuję.
Słysze skrzypce, piano i waltorni tony,co otuchy nutą moją duszę koi.
Zagubioną w tą samotną noc.
Szukając brakujących nut na pięciolinii mojego istnienia, żywię się jeszcze nadzieją , że je znajdę, choć czasem się nie da, fałszywych tonów nie wpisać pośród te właściwe dźwięki.Mimo moich pomyłek , pragnę by końcowy efekt był jak muzyka, której teraz słucham, piękny.
Chciałabym pochwycić w me dłonie instrument ,na którym miliony pięknych chwil wygram.
Chwil wypełnionych muzyką , jak ta którą teraz słucham.
Szarpiąc struny duszy w momencie właściwym, by czuć, że się żyje, wsłuchać się w te nuty.
Chcę zagrać, nie tylko dla siebie, ale dla kogoś , kto będzie czuł mą muzykę .
I wsłuchani pokłonimy się Bogu dziękując za to że stworzył duszy instrument , który gdy czysty i spokojny ,piękno daje i piękno dostrzega i potrafi wygrać muzykę co wzniesie do nieba.
Wciąż siedzę, piszę co serce podpowie jest czwarta czterdzieści
Już nic dziś nie zrobię, co życie me zmieni.
Lecz znów ukojenie na chwilę znalazłam.
W muzyce którą słucham i w nadziei co jeszcze nie zgasła...........
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz