wtorek, 5 czerwca 2012


Staruszek i jego mur


Ktoś kto nie kochał nie zrozumie, ktoś kto kochał zapłacze, ktoś kto wierzy, jeszcze większą wiarę w sobie wznieci, ktoś kto przeczyta może się wzruszy albo rozbawi. Ale życie jest bajką, którą piszemy sami.
A oto moja, może żałosna , może radosna, może daje nadzieje lub ja zabiera, może to puste słowa lub życia kwintesencja, może.... ja się na tym nie znam. Przeczytaj i rozważ te słowa.


Staruszek i jego mur

Część I

SAMOTNOŚĆ


      Pośrodku dużego placu stał dom. Taki zwyczajny. Otaczał go szary mur z powybijanymi od czasu do czasu cegłami. Przez taką szparę można było podejrzeć człowieka, który mieszkał w samotności.
Często przechodząc zerkałam w jego stronę i zadawałam sobie pytanie. Po co ludzie budują taki mur, pomiędzy sobą
a innymi ludźmi, pomiędzy swoim a ich światem?
Staruszek, który tam mieszkał, zwykle nie wychodził z podwórka. Przynajmniej ja , choć często tam przechodzę nigdy go na ulicy nie spotkałam.
Z tego co wiem i widzę , wszystko co jest mu potrzebne dostarczają mu wnuczkowie.
Jeden fakt jest zastanawiający. Skoro ów człowiek ma rodzinę, to musiał kiedyś wyjść zza tego muru, zza tych szarych ścian. Musiał kiedyś kochać, kiedyś cieszyć się życiem. Co człowieka gna w samotność? Trudne pytanie.
Mijały dni, a mnie wciąż ono nurtowało. Jak można żyć tak obojętnie na to co się wkoło dzieje. Bez rozmów, spotkań innych ludzi.
Pewnego dnia , przechodząc jak zwykle , tą samą wydeptaną ścieżką przy murze, spostrzegłam przez dziurę , że ów człowiek leży na podwórzu. Pobiegłam do bramy , ale była zamknięta, nie wahając się , przeskoczyłam przez nią. Wiedziałam , że nie muszę obawiać się psa, bo go po prostu nie miał, żył całkiem sam.
Staruszek stracił przytomność, osłabienie, albo jakaś choroba pomyślałam. Wezwałam pogotowie, nie czekając na pomoc, zaczęłam go cucić, nic z tego nie wyszło. Byłam przerażona. Podjęłam kolejną próbę, po chwili jednak otworzył oczy.
-Co Pani tu robi? Jak ? Przecież jestem otoczony wysokim murem.
Odpowiedziałam.
-Dla aniołów stróżów, mur nie jest przeszkodą, zawsze znajdą drogę by pomóc drugiemu człowiekowi. Dobrze się Pan czuje?zapytałam, ale w tej samej chwili nadjechało pogotowie i nie słuchając już odpowiedzi pobiegłam otworzyć bramę czym prędzej.
Staruszek dostał wzmacniające kroplówki i zbadano go, lekarz stwierdził przemęczenie i zalecił spokój i dużo snu.
-Proszę przypilnować , żeby tata się nie forsował -powiedział do mnie. Uśmiechnęłam się ,nie wyprowadzając go z błędu. 
Cóż może robić taki człowiek, żeby doprowadzić organizm do takiego osłabienia, pomyślałam.
Gdy lekarz odjechał, przepisując jedynie leki na wzmocnienie, zapytałam czy mogę czasami wpaść zobaczyć jak się czuje. Mężczyzna nie był zbyt zadowolony, ale z racji tego , że mu pomogłam wyraził zgodę.
Dziś byłam z siebie zadowolona. Pomogłam komuś, kto tego potrzebował. Może znalazłam nowego przyjaciela.
Sama nie wiem, ale coś mówiło mi , że dobrze zrobiłam i że ten człowiek nie bez powodu stanął na mojej drodze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz