Staruszek i jego mur
Ktoś kto nie kochał nie zrozumie, ktoś kto kochał zapłacze, ktoś kto wierzy, jeszcze większą wiarę w sobie wznieci, ktoś kto przeczyta może się wzruszy albo rozbawi. Ale życie jest bajką, którą piszemy sami.
Ktoś kto nie kochał nie zrozumie, ktoś kto kochał zapłacze, ktoś kto wierzy, jeszcze większą wiarę w sobie wznieci, ktoś kto przeczyta może się wzruszy albo rozbawi. Ale życie jest bajką, którą piszemy sami.
A
oto moja, może żałosna , może radosna, może daje nadzieje lub ja
zabiera, może to puste słowa lub życia kwintesencja, może.... ja
się na tym nie znam. Przeczytaj i rozważ te słowa.
Staruszek
i jego mur
Część I
SAMOTNOŚĆ
Pośrodku dużego placu stał
dom. Taki zwyczajny. Otaczał go szary mur z powybijanymi od czasu
do czasu cegłami. Przez taką szparę można było podejrzeć
człowieka, który mieszkał w samotności.
Często
przechodząc zerkałam w jego stronę i zadawałam sobie pytanie. Po
co ludzie budują taki mur, pomiędzy sobą
a
innymi ludźmi, pomiędzy swoim a ich światem?
Staruszek,
który tam mieszkał, zwykle nie wychodził z podwórka. Przynajmniej
ja , choć często tam przechodzę nigdy go na ulicy nie spotkałam.
Z
tego co wiem i widzę , wszystko co jest mu potrzebne dostarczają mu
wnuczkowie.
Jeden
fakt jest zastanawiający. Skoro ów człowiek ma rodzinę, to musiał
kiedyś wyjść zza tego muru, zza tych szarych ścian. Musiał
kiedyś kochać, kiedyś cieszyć się życiem. Co człowieka gna w
samotność? Trudne pytanie.
Mijały
dni, a mnie wciąż ono nurtowało. Jak można żyć tak obojętnie na
to co się wkoło dzieje. Bez rozmów, spotkań innych ludzi.
Pewnego dnia , przechodząc jak
zwykle , tą samą wydeptaną ścieżką przy murze, spostrzegłam
przez dziurę , że ów człowiek leży na podwórzu. Pobiegłam do
bramy , ale była zamknięta, nie wahając się , przeskoczyłam
przez nią. Wiedziałam , że nie muszę obawiać się psa, bo go po
prostu nie miał, żył całkiem sam.
Staruszek
stracił przytomność, osłabienie, albo jakaś choroba pomyślałam.
Wezwałam pogotowie, nie czekając na pomoc, zaczęłam go cucić,
nic z tego nie wyszło. Byłam przerażona. Podjęłam kolejną
próbę, po chwili jednak otworzył oczy.
-Co
Pani tu robi? Jak ? Przecież jestem otoczony wysokim murem.
Odpowiedziałam.
-Dla
aniołów stróżów, mur nie jest przeszkodą, zawsze znajdą drogę
by pomóc drugiemu człowiekowi. Dobrze się Pan czuje?zapytałam, ale
w tej samej chwili nadjechało pogotowie i nie słuchając już
odpowiedzi pobiegłam otworzyć bramę czym prędzej.
Staruszek
dostał wzmacniające kroplówki i zbadano go, lekarz stwierdził
przemęczenie i zalecił spokój i dużo snu.
-Proszę
przypilnować , żeby tata się nie forsował -powiedział do mnie.
Uśmiechnęłam się ,nie wyprowadzając go z błędu.
Cóż może
robić taki człowiek, żeby doprowadzić organizm do takiego
osłabienia, pomyślałam.
Gdy
lekarz odjechał, przepisując jedynie leki na wzmocnienie, zapytałam
czy mogę czasami wpaść zobaczyć jak się czuje. Mężczyzna nie
był zbyt zadowolony, ale z racji tego , że mu pomogłam wyraził
zgodę.
Dziś
byłam z siebie zadowolona. Pomogłam komuś, kto tego potrzebował.
Może znalazłam nowego przyjaciela.
Sama
nie wiem, ale coś mówiło mi , że dobrze zrobiłam i że ten
człowiek nie bez powodu stanął na mojej drodze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz