poniedziałek, 25 czerwca 2012

Staruszek i jego mur 
cz 4


POŻEGNANIE -ŚMIERĆ JEST KOŃCEM ALE ZARAZEM POCZĄTKIEM

Dwa lata od naszego pierwszego spotkania staruszek zmarł.
Było mi bardzo smutno, bo codzienne herbatki u niego nadawały radości mojemu smutnemu życiu.
Na pogrzebie , była tylko najbliższa rodzina i ja.
Nie grała orkiestra, tylko na samym cmentarzu rzewną melodię zagrała trąbka.
Łzy same płynęły do oczu. Wszyscy bez wyjątku płakali. Widać , że bardzo go kochali , mimo tego , że się od nich oddalił.


Po dwóch tygodniach od pogrzebu, do moich drzwi zapukał listonosz.
-Przyniosłem list polecony do Pani. Proszę tu podpisać.
Odebrałam zdziwiona, co to może być.
List był pieczołowicie zamknięty w dużej, szarej kopercie,
gdy ją otworzyłam znalazłam mniejsza kopertę i list.
Zaczęłam czytać.
Droga Anno, dziękuję za te popołudnia przy herbatce i słodkich bułeczkach. Za rozmowy o wszystkim i o niczym....
Popłynęły mi łzy, to był list od mojego staruszka. Czytałam dalej.
Za twą dobroć i serce, chciałem Ci dać choć cząstkę mojej miłości , byś szukała swojej i w nią uwierzyła.
Od dziś codziennie będą do Ciebie przychodziły listy, które pisałem do mojej Ester. Spróbuj zrozumieć jak wielką moc ma miłość i jak wspaniały i niesamowity jest świat.
Nie rozumiałam do końca o co mu chodziło , ale czytałam dalej.
Moje dzieci są majętnymi ludźmi i zgodzili się na to, zebym zapisał dom na Ciebie. Zamieszkaj w nim proszę. Wszystko co w nim jest należy do Ciebie. Proszę Cię jednak o jedno, czytaj co dzień przychodzące do Ciebie listy, to moja ostatnia wola. Przedłużysz tym moje i Ester istnienie i naszej miłości
Jestem Ci wdzięczny , za całe dobro i bezinteresowność, która mi okazałaś. Do zobaczenia w niebie Karol.
Siedziałam otumaniona natłokiem nowin. Jeszcze raz przeczytałam list od Karola.
Nie wierzyłam , że za odrobinę ludzkiej troski oddał mi wszystko co miał i całą miłość do Ester.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz