cz 4
POŻEGNANIE -ŚMIERĆ JEST KOŃCEM ALE ZARAZEM POCZĄTKIEM
Dwa
lata od naszego pierwszego spotkania staruszek zmarł.
Na
pogrzebie , była tylko najbliższa rodzina i ja.
Nie
grała orkiestra, tylko na samym cmentarzu rzewną melodię zagrała
trąbka.
Łzy
same płynęły do oczu. Wszyscy bez wyjątku płakali. Widać , że
bardzo go kochali , mimo tego , że się od nich oddalił.
Po
dwóch tygodniach od pogrzebu, do moich drzwi zapukał listonosz.
-Przyniosłem
list polecony do Pani. Proszę tu podpisać.
Odebrałam
zdziwiona, co to może być.
List
był pieczołowicie zamknięty w dużej, szarej kopercie,
gdy
ją otworzyłam znalazłam mniejsza kopertę i list.
Zaczęłam
czytać.
Droga
Anno, dziękuję za te popołudnia przy herbatce i słodkich
bułeczkach. Za rozmowy o wszystkim i o niczym....
Popłynęły
mi łzy, to był list od mojego staruszka. Czytałam dalej.
Za
twą dobroć i serce, chciałem Ci dać choć cząstkę mojej miłości
, byś szukała swojej i w nią uwierzyła.
Od
dziś codziennie będą do Ciebie przychodziły listy, które
pisałem do mojej Ester. Spróbuj zrozumieć jak wielką moc ma
miłość i jak wspaniały i niesamowity jest świat.
Nie
rozumiałam do końca o co mu chodziło , ale czytałam dalej.
Moje
dzieci są majętnymi ludźmi i zgodzili się na to, zebym zapisał
dom na Ciebie. Zamieszkaj w nim proszę. Wszystko co w nim jest
należy do Ciebie. Proszę Cię jednak o jedno, czytaj co dzień
przychodzące do Ciebie listy, to moja ostatnia wola. Przedłużysz
tym moje i Ester istnienie i naszej miłości
Jestem
Ci wdzięczny , za całe dobro i bezinteresowność, która mi
okazałaś. Do zobaczenia w niebie Karol.
Siedziałam
otumaniona natłokiem nowin. Jeszcze raz przeczytałam list od
Karola.
Nie
wierzyłam , że za odrobinę ludzkiej troski oddał mi wszystko co
miał i całą miłość do Ester.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz