czwartek, 7 czerwca 2012

Staruszek i jego mur

cz 2


PIERWSZA WIZYTA


Rankiem wstałam wcześniej. Pomyślałam od razu o staruszku. Jego zdrowie nie wiedząc czemu, bardzo mnie niepokoiło, choć kompletnie nie wiedziałam kim jest.
Postanowiłam kupić słodkie bułki i pójść w odwiedziny. Była sobota więc mogłam sobie pozwolić na trochę swobody.
Gdy zadzwoniłam dzwonkiem u bramy , długo czekałam, już zrezygnowana miałam odejść, myśląc że jak to w jego zwyczaju nikogo nie chce gościć, ale się pomyliłam.
W drzwiach , ukazała się zgarbiona postać mężczyzny, z białymi jak śnieg włosami i błękitnymi oczami.
Błękit jego oczu był tak przeszywający ,że aż serce mocniej mi zabiło. Wcześniej w ferworze bieganiny i strachu o jego życie, nie zauważyłam tak charakterystycznej cechy.
Powoli kroczył w swoim przydługawym szlafroku. Otworzył bramę.
-Proszę wejdź. Jestem Ci winien podziękowania.
Zamknął bramę na klucz jak tylko przekroczyłam próg jego podwórza. Trochę się wzdrygnęłam,gdyż dźwięk zamykanego zamka w nieznajomym domu i u nieznajomego człowieka lekko przeraża. Poszłam jednak odważnie dalej.
Hol do którego weszliśmy , był obszerny a na każdej ścianie wisiało po kilka starych fotografii.
A więc wychodził kiedyś poza te mury, miałam rację.
Staruszek zaprosił mnie do salonu w którym królowała zieleń. Uspokajający pokój pomyślałam.
Na stole leżał gustowny, zrobiony na szydełku bieżnik, a na komodzie serwetki w tym samym stylu i znów w klasycznych ramkach zdjęcia ludzi, krajobrazów.
Ten człowiek musiał kochać świat i życie. Fotografie były wymowne, nie potrzebne były słowa ,żeby to zauważyć.
Nagle staruszek przerwał mi rozważania.
-Czego się Pani napije? Zapytał.
-Poproszę herbatę. Może Panu pomóc? Jest Pan jeszcze słaby.
-Nie , dziękuję już dobrze się czuję. Dziękuję za troskę. Odrzekł.
Zapadła cisza. Mężczyzna wyszedł do kuchni, a ja znów zaczęłam się rozglądać po salonie.
Na jednym z regałów, znajdowała się ogromna liczba książek. Podeszłam bliżej. „Hamlet”, „Romeo i Julia”, dzieła Sienkiewicza, Kochanowskiego i inne klasyki.
Na kolejnym literatura współczesna. Ktoś kto kocha książki, a tu było widać tę miłość, musi być interesującym człowiekiem.
Zajrzałam do pokoju obok, na wprost uchylonych lekko drzwi stał fortepian , a na ścianie wisiały skrzypce. Wrażliwy człowiek, znów pozytywnie odebrałam to co zobaczyłam.
Przyszedł gospodarz z parującą herbatą, pachnącą malinami.
-Jak się Pani podoba moja samotnia?
-Hmmm. Ma Pan spore zbiory ciekawych książek i ile fotografii. Często przechodzę przy Pana murze i zastanawiałam się , czy nie jest Panu smutno, tak samemu mieszkać?
-To samotność z wyboru, nie z przymusu, więc jest mi z tym dobrze. Choć , czasem pojawia się potrzeba rozmowy z drugim człowiekiem, wtedy po prostu piszę.
Zawahał się , może dlatego , że zaczął odkrywać przede mną tajemnicę skrywaną przez mur.
-Pijmy herbatę. Zaproponował.
Wyczułam, że już za dużo mi powiedział.
Siedzieliśmy w milczeniu, popijając herbatę pachnącą malinami, wtedy przypomniałam sobie o słodkich bułkach kupionych w pobliskiej cukierni.
Mam coś do herbatki, żeby było przyjemniej. Trzeba sobie osładzać życie. Proszę. Wyciągnęłam do niego rękę z drożdżówką.
Staruszek się uśmiechnął i dziękując poczęstował się bułką.
-Pyszne, dawno takich nie jadłem.
-To z pobliskiej cukierni, jeśli Pan chce mogę idąc z pracy wpadać ze świeżymi słodkościami. Przy okazji będę wiedziała , czy wszystko u Pana dobrze, bo poniekąd teraz jestem za Pana odpowiedzialna-Dodałam żartobliwie i uśmiechnęłam się do niego.
Odwzajemnił uśmiech i zgodził się na moje codzienne odwiedziny .
Zrobiło się późno, podziękowałam za herbatę i pożegnałam się, zapowiadając jednocześnie , że jutro po szesnastej będę przy bramie.
I tak powoli, małymi kroczkami zaprzyjaźniłam się z mężczyzną mieszkającym , za wysokim, szarym murem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz